Nie, to nie jest obowiązkowy post na temat iCokolwiek.

Nie to, żebym nie przemyślała kwesti. Poświęciłam jej zapewne całe 20 sekund. Czwarta generacja tego czegoś, co Apple dumnie ogłosiło parę dni temu, może za parę lat leżeć na moim stoliku do kawy. Będzie tam czekać na moment w którym będę chciała przejżeć RSSy, obejżeć  soup.io TV lub sprawdzić, co mi zostało w lodówce. To znaczy, kiedy a. będę na tyle bogata aby posiadać własny stolik do kawy, a nie wynajmować go razem z mieszkaniem; b. będę na tyle bogata, aby móc wydawać pieniądze na to, aby mieć gadżet Appla zarezerwowany dla mojego stolika do kawy. Ta sytuacja może się również nie przydarzyć nigdy.

Jako że ostatnio wielką uciechę sprawia mi znajdowanie ilustracji do wszystkiego, przejrzałam odpowiednie materiały i uznałam, że zdecydowanie najodpowiedniejszy jest ten obrazek:

Mam nadzieję, że autor nie ma mi za złe bezczelnego umieszczenia jego pracy tutaj (zazwyczaj przepraszanie po fakcie jest w tych przypadkach łatwiejsze niż proszenie o pozwolenie przed faktem). Powinniście obejrzeć sobie jego tumblr oraz portfolio, bardzo eleganckie przedsięwzięcie, w zasadzie tak eleganckie, że można mu wybaczyć nawet za małe literki.

Co za różnica zresztą! Ciężar bytu spadł na nas po raz kolejny. Zmarł JD Salinger, co z czysto egoistycznego punktu widzenia oznacza, że jakiekolwiek szanse na napisanie przez niego nowej książki upadły na zawsze. Nieco mnie stresuje również perspektywa rychłej adaptacji filmowej Buszującego w Zbożu. Tak to zazwyczaj bywa, że kiedy zabraknie autora prawa do tych przedsięwzięć zaczynają latać. W tej chwili trudno mi sobie wyobrazić kombinację scenarzysty i reżysera, którzy byliby w stanie przeprowadzić to dobrze… (ale może – jakieś sugestie?)

JD Salinger letter

W innych nekrologach, MiraMax się skończyło. Dla tych, którzy żyli dotąd w filmowej jaskini: MiraMax było studiem założonym przez braci Weinstein, które w zasadzie wydało na świat Quentina Tarantino, Kevina Smitha i paru innych (więcej w artykule na wikipedii). Wiele można studiu zarzucić, ale na pewno wniosło ono nową jakość w Hollywoodzką produkcję filmową i, co być może ważniejsze, dało aspirującym poczucie, że mogą chcieć być filmowcami i ujdzie im to na sucho. Oraz dało nam Pulp Fiction, a to, jak wiemy, jest nie do przecenienia.

O ironio! MiraMax zostaje zamknięty przez Disneya, który kupił studio prawie 17 lat temu za 70 milionów dolarów. Nie wierzcie w to, że od tego momentu film niezależny jest martwy, ale pewna epoka na pewno się skończyła. Avatar zbiera jak na razie wszystkie tegoroczne ‘ważne’ nagrody filmowe, w związku z czym trudno się nie zastanawiać dokąd ten cały tabor zmierza.. Niech to zmotywuje początkujących niezależnych filmowców – jeśli nie dotrzemy na miejsce szybko, możemy się któregoś dnia obudzić z twarzami pomalowanymi na niebiesko i obowiązkową piosenką Celine Dion w głowie. Jeśli to was nie przeraża, to nie wiem, co was przerazi.

Narazie Weinstinowie twierdzą, że będą próbowali odzyskać nazwę MiraMax i być może działać dalej – niezależnie.


Tagi: ,

dodaj komentarz


Możesz użyć: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


Looking for the English version? see abinarylife.com . See you!